10 rzeczy, których już nie kupuję

Wielorazowość wkręca! I jest to bardzo pozytywne wkręcenie 🙂 Tutaj opisuję jedynie rzeczy, z których kupowania zrezygnowałam całkowicie, na rzecz ich wielorazowych alternatyw. Nie wspominam o produktach, które używam zamiennie z jednorazówkami. Zgromadziłam 10 rzeczy, których już nie kupuję. Może czymś się zainspirujesz?

Nie wszystkie produkty będą dla nas odpowiednie i nie do wszystkich się przekonamy – to jest ok. Często jednak bywa tak, że bardzo bronimy się przed czymś, co później świetnie nam służy. Generowanie mniejszej ilości odpadów jest potrzebne nam wszystkim – statystyczny Polak wytwarza około 350 kg śmieci rocznie! Ok, ale czego konkretnie nie można znaleźć już w moim zakupowym koszyku?

Poznaj 10 rzeczy, których już nie kupuję:

  1. UBRANIA Z POLIESTRU – Bardziej niż kiedyś zwracam uwagę na skład materiału na metce. 100 % poliester? Nie kupuję! On także jednak zasługuje na drugie życie więc jeśli rzecz ma dodatek poliestru i pochodzi z drugiego obiegu, wtedy dla mnie jest ok. Niestety naturalne materiały wiążą się z wielokrotnie większym zużyciem wody i energii w produkcji – mam tego świadomość. Odzież lepsza jakościowo posłuży nam jednak dłużej
  2. PATYCZKI DO USZU – Najpierw zagościły u mnie patyczki bambusowe, później…wielorazowe! Takie patyczki oferuje marka Last Object i cała kolekcja wielorazowych artykułów występuje w sześciu wersjach kolorystycznych. Każdy kolor reprezentuje inny, zagrożony wyginięciem gatunek roślin lub zwierząt.

3. JEDNORAZOWE MASZYNKI DO GOLENIA – wielorazowa wersja maszynki to moje kolejne odkrycie. Miałam opory przed jej zakupem i wizję krwawych nóg 😉 ale jest dokładnie na odwrót!

4. ŻEL POD PRYSZNIC – Polecam powrót do mydeł. Mowa tu oczywiście o osobach/dzieciach bez specjalnych dermatologicznych wymogów

5. WODA BUTELKOWANA – Kilka lat temu rezygnacja z plastikowych butelek z wodą była moją pierwszą zmianą. Sprawdźcie stan swojej wody i pijcie śmiało prostu z kranu/przefiltrowaną – jeśli wszystko z nią ok!

6. JEDNORAZOWE SIATKI – W wyrobieniu nawyku zabierania własnych toreb pomoże trzymanie ich w torebce, plecaku, przy wyjściu z domu, w samochodzie. We własnych torbach kupić możemy sporo rzeczy – owoce, warzywa, pieczywo.

7. PŁYN MICELARNY – Zastąpiłam go poniższą kostką do mycia twarzy i demakijażu. Zapakowaną w kartonik, która wystarczy na kilka miesięcy. To mój pierwszy kosmetyk w kostce do twarzy, który przetrwał fazę testów 🙂

8. PŁATKI KOSMETYCZNE – Tu również wygrała u mnie opcja wielorazowa. Mam kolekcję kilku sztuk, które piorę z każdym praniem (przy dwójce dzieci to dość często zatem).

9. PŁYN DO PŁUKANIA – Jesteśmy przyzwyczajeni do mocnych, chemicznych zapachów przypominających świeżość. Ja nigdy nie oszczędzałam na płynie do płukania 🙂 Odkryłam jednak, iż nie zawsze jest on niezbędny.

10. ZBĘDNE RZECZY NA PROMOCJACH – Oj, kusiło mnie zawsze na wszelkich wyprzedażach. Zanim zrozumiałam, że kupowanie rzeczy, które tak naprawdę nie są mi potrzebne jest delikatnie mówiąc bez sensu – trochę czasu minęło. Obecnie praktycznie nie korzystam z takich wyprzedaży i nie czekam na wszelkie okazje.

Które punkty stosujecie u siebie? Ja widzę u siebie samej sporą zmianę w kontekście przemyślanych zakupów. Gdy muszę kupić coś w plastikowej butelce – zaczynam myśleć, czy nie dam rady znaleźć innej alternatywy. Plastikowych opakowań wciąż wokół mnie zbyt dużo, zwłaszcza w kwestii spożywki – zmiany “łazienkowe” jednak wychodzą mi całkiem nieźle.

1 komentarz

Dodaj komentarz

Dołącz do mojego newslettera!