Recenzja książki “Sorry, taki mamy ślad węglowy”

Wszyscy doskonale wiemy (przynajmniej mam taką nadzieję), że lot samolotem to znacznie większa emisja gazów cieplarnianych niż podróż pociągiem. Czy jednak zastanawiasz się nad całą masą codziennie wykonywanych czynności i ich wpływie na środowisko? Jeśli nie – całkowicie to rozumiem. Na początek wiedz jednak, że ta książka nie będzie jednak namawiać do rzucenia wszystkiego i bycia eko! “Sorry, taki mamy ślad węglowy” jest napisana przez Mike Berners-Lee, autora bestsellera There is No Planet B, który specjalizuje się w dziedzinie zrównoważonego rozwoju. Jest on twórcą Small World Consulting czyli organizacji, która bada emisyjność łańcuchów dostaw a sama książka oparta jest na rzetelnych źrodłach, danych i liczbach – jednak nie znajdziesz tu żadnej nudy, obiecuję!

Dlaczego warto wiedzieć, czym jest ślad węglowy?

Pewnych rzeczy nie przeskoczymy, a pewne możemy zmienić. Jeśli mówimy o zmianie, zawsze warto zaczynać ją od siebie. Ślad węglowy wiąże się z każdą czynnością, którą podejmujesz Ty, ja, wielkie przedsiębiorstwo, linie lotnicze czy państwo. Autor recenzowanej właśnie książki używa pojęcia śladu węglowego jako “rodzaju metafory mającej oznaczać całkowity wpływ czegoś na zmiany klimatu”. Emisjami zaś określa nie tylko dwutlenek węgla, ale i inne gazy cieplarniane, które dana czynność generuje. Jego pojęcie pokrywa się z ogólnie przyjętą definicją śladu węglowego, którą posługują się naukowcy działający w naukach o klimacie.

Mike Berners-Lee przypomina jednak o konieczności pamiętania o bardzo ważnej kwestii: podczas obliczania faktycznego śladu węglowego np. poruszania się samochodem, powinniśmy ująć nie tylko emisje generowane podczas jazdy (wynikające ze spalania) lecz także te, związane z wydobyciem ropy naftowej, produkcją auta, jego naprawami i późniejszą utylizacją.

Mogłoby się wydawać, że z poziomu jednostki mamy niewielki wpływ na zanieczyszczenia środowiska, emisje CO2 i generalnie, można by powiedzieć “Niech zmieniają się inni, nie ja”. Jednak nasze decyzje zakupowe są ważne. Podobnie jak sama świadomość, dawanie przykładu innym i szeroko pojęta edukacja. Ostatnio przeczytałam artykuł na temat tego, czy Polacy są eko rodzicami. Wynikało z niego, iż 2/3 deklaruje się, że uczy swoje dzieci używania wielorazowych toreb na zakupy. Wow, brzmi jak piękny wynik lecz (nie wiem jak Ty) – ja nie widzę w sklepach praktykowania takich zakupów praktycznie w ogóle. Mówimy tutaj o bardzo prostej zmianie, czyli przerzucenia się na woreczki zamiast zrywek. Przykładów może być mnóstwo.

ślad węglowy

Nasz ślad węglowy każdego dnia

Myślenie o każdej decyzji zakupowej, wybieranym środku transportu czy innych codziennych czynnościach może wydawać się baaardzo męczące. Sama kiedyś nie pomyślałabym, że w wyniku swoich przemyśleń, przeczytanych artykułów i obejrzanych dokumentów zostanę wegetarianką (na drodze do weganizmu). Kojarzyłam przyrządzanie roślinnych posiłków z nie lada wyzwaniem, obecnie sprawia mi to wielką frajdę i jest proste. Ale! To wszystko działo się powoli. Efekt naszych zmian jest na końcu drogi, a ja polecam Ci drogę dłuższą, lecz pewniejszą. Szybkie zmiany kończą się często powrotem do starych zachowań – po prostu nie dajemy rady wytrwać w nowym.

Czytając tę książkę, mamy do czynienia z wieloma wyliczeniami śladu węglowego. Wiesz, co jest najciekawsze? Że pozornie ta sama czynność może generować całkowicie inny wpływ na środowisko. Oto jedynie kilka przykładów:

  • TALERZ OWSIANKI:

110g CO2e owsianka gotowana na wodzie

450g CO2e gotowana na mleku sojowym

800g CO2e gotowana na mleku krowim

  • ROLKA PAPIERU TOALETOWEGO

450g CO2e papier z recyklingu

730g CO2e papier z masy pierwotnej

  • KOSZYCZEK TRUSKAWEK (250G)

490g CO2e koszyczek lokalnych owoców w sezonie

770g CO2e owoce mrożone

3,65kg CO2e truskawki importowane z Afryki Południowej/lokalne, ale szklarniowe poza sezonem

Wybrałam te przykłady, by pokazać Ci jak możemy wybierać lepiej podczas zakupów. Przykładowo, wybierając mleko roślinne ślad węglowy Twojego śniadania może być dwa razy mniejszy niż w przypadku użycia mleka krowiego. Zobaczysz, że czasem tak naprawdę nie potrzeba wiele by zmienić coś na bardziej korzystne dla środowiska. Nie sposób jednak uniknąć czasem sporych emisji, jestem tego doskonałym przykładem. Ograniczyłam użycie samochodu, lecz wciąż z niego korzystam. Czasem nawet latam – nie wyobrażam sobie życia bez podróżowania. Jednak nie jedząc mięsa, ograniczając nabiał, nie kupując masy przedmiotów, które zaraz się zepsują i korzystając z drugiego obiegu i wielorazowości w wielu aspektach myślę, że całościowo mój wynik jest całkiem niezły.

Autor odnosi się także do wielu niezależnych od nas, jako jednostki wydarzeń, np. wojny czy igrzysk olimpijskich. Są to, jak się domyślasz, ogromne emisje gazów cieplarnianych. Nie jesteśmy w stanie wpłynąć na wiele rzeczy. Jednak zwiększaniem świadomości ludzi wokół nas, podpisując niezbędne petycje naprawdę robimy kilka kroków naprzód. Przykładem jest chociażby ilość wegańskich opcji, pojawiających się w marketach, restauracjach czy stacjach benzynowych – bez popytu na te produkty, nie byłoby teraz w czym wybierać 🙂 Róbmy swoje kroki, zmieniajmy swoje zachowania konsumpcyjne (tak, to niezbędne! Nasza bogata część świata naprawdę za dużo produkuje) i dawajmy przykład innym. To moje zdanie w tym temacie.

Fakty, liczby, procenty

“Sorry, taki mamy ślad węglowy” to propozycja zarówno dla osób interesujących się zmianami klimatu, jak i dla niedowiarków, którzy wpływ człowieka na środowisko poddają w wątpliwość. Mimo, iż pełna humoru i prostego tłumaczenia skomplikowanych rzeczy, książka ta pełna jest liczb i wiarygodnych danych. Temu, już zaprzeczyć się nie da. Myślę, że bardzo trudno rozmawia się z osobami, które są sceptyczne wobec ekologicznych tematów. Taki mały podręcznik wiedzy może być jednak dobrym wstępem do dyskusji. mKsiążkę możesz kupić np. w Empiku, ja swój recenzencki egzemplarz otrzymałam od Wydawnictwo Dolnośląskie (Publicat S.A.).

Dodaj komentarz

Dołącz do mojego newslettera!